Czy USA zbankrutuje? (UPRTV) !
Patrzysz na archiwalną wersję tematu "Czy USA zbankrutuje? (UPRTV) !" z forum dobradieta.pl/forum/
Waldek B - Sob Mar 07, 2009 11:25
http://www.youtube.com/vi...B36FE98F339D2A0
Oglądam narazie początek ale wykład jak narazie bardzo ciekawy, logiczny z tego co słyszę. Polecam.
Hannibal - Sob Mar 07, 2009 11:58
Tutaj można zaleźć niektóre artykuły Pana Mateusza Machaja
Matti - Sob Mar 07, 2009 21:12
Ktoś tu chyba dostanie buzi xD hhahahaha
Od wieków (czyli tak z ponad rok xD ) uważam że UPR to najlepszy wybór jeśli chodzi o partie
Jednak jest pare nawet poważnych minusów ale jednak uważam i tak to za najlepszy wybór bo są 10x mniejsze niż u innych partii. No i UPR chyba nie jest albo nie wygląda przynajmniej na kukiełke sterowana przez jakieś zakulisowe grupy.
Waldek B - Sob Mar 07, 2009 21:38
Oglądnąłem cały wywiad i dyskusję. Było o drukowaniu, kredytach branych by spłacać kredyty, o standardzie złota, o tym gościu od zioła, o kórym kiedyś dał art grizzli, o koncernach farmaceutycznych, funduszach emerytalnych, o Chinach itd. 5 gwiazdek wg mnie.
Waldek B - Czw Mar 12, 2009 11:59
http://www.pb.pl/Default2...fdccba&open=sec
"Wyjdź za rolnika!"
Puls Biznesu, pb.pl,06.03.2009 15:45
Szukać inwestycji na lata? Jim Rogers, legendarny inwestor, ma jedną radę – znajdź farmerkę (lub farmera) i zwiąż się z nią (nim) na dłużej.
Podobna tematyka
Rogers zapowiada rozpad Rosji, myśli o grze przeciwko rublowi
Rogers: Wartość dolara spadnie o 90 proc.
Rogers rekomenduje surowce
W wywiadzie dla tygodnika „Business Week”, Jim Rogers, który lata temu zakładał z Sorosem fundusz Quantum, kolejny raz skrytykował obecną administrację USA i kolejny raz radzi inwestować w surowce. Zwłaszcza niektóre z nich.
- Rolnictwo jest najlepszą branżą do inwestycji. Przez 30 lat był to okropny biznes. To się zmienia. Zobaczycie maklerów prowadzących taksówki. Ci najbardziej bystrzy nauczą się prowadzić traktory, bo będą pracować dla farmerów. Zobaczycie 29-letnich rolników w Lamborghini. W tej sytuacji powinniście znaleźć sobie miłego farmera i związać się z nim/nią. Bo to oni będą mieli pieniądze przez kilka następnych dekad – prognozuje Jim Rogers.
Jim, Ameryki to ty nie odkryłeś. W Polsce od dawna wiemy, że rolnik śpi i samo mu rośnie
Waldek B - Czw Mar 12, 2009 12:03
http://www.pb.pl/Default2...af-742b267c6d88
Rogers: Wartość dolara spadnie o 90 proc.
17.12.2008 19:07
Słynny inwestor Jim Rogers radzi pozbyć się dolarów. Sam to robi bo twierdzi, że wzrost wartości amerykańskiej waluty w ostatnim czasie jest „sztuczny”.
Podobna tematyka
Rogers: Surowce i produkty rolne to dobra inwestycja
Rogers: Ropa będzie drożeć w okresie najbliższych 10 lat
Rogers twierdzi, że wzrost wartości dolara jest spowodowany zamykaniem pozycji przez inwestorów, którzy wcześniej sprzedawali krótko amerykańską walutę.
- Wzrost wartości dolara jest sztuczny – powiedział Rogers w wywiadzie dla telewizji Bloomberg.
- Z niechęcią to mówię, jako Amerykanin, ale sprzedaje wszystkie posiadane dolary w najbliższych dniach, tygodniach i miesiącach – powiedział Rogers. – Wykorzystuję obecny wzrost do pozbycia się dolarów – dodał.
Rogers uważa, że „jeszcze za naszego życia” dolar może być jedną z najsłabszych walut. W nadchodzących latach jego wartość może spaść nawet o 90 proc., twierdzi słynny inwestor. Rogers uważa, że najlepiej obecnie inwestować w surowce i akcje chińskich i tajwańskich spółek.
- To są dobre miejsca na takie czasy jak obecnie – powiedział.
MD, moneynews.com
Hannibal - Czw Mar 12, 2009 12:11
rolnictwo też upadnie, ale pewnie później, zapewne nie za naszego życia
tak więc jak ktoś nie ma skrupułów to niech się w to bawi
Waldek B - Sob Mar 14, 2009 08:03
http://wiadomosci.onet.pl/1928182,441,item.html
"Efekt domina" - zbankrutowało państwo "stowarzyszone" z USA
Luis Fortuno (po lewej)
Gubernator Puerto Rico Luis Fortuno ogłosił, że Puerto Rico zbankrutowało. Zaraz po tym dramatycznym oświadczeniu przedstawił jednak plan ratowania sytuacji, który ma być oparty o finansową pomoc ze strony rządu federalnego USA – informuje serwis CNN.
Puerto Rico ma status państwa stowarzyszonego z USA. Amerykanie uzyskali wyspę na mocy traktatu paryskiego, który został podpisany po wygranej wojnie z Hiszpanią w 1898 roku.
Bankructwo Puerto Rico ma związek z kryzysem ekonomicznym, który od kilku miesięcy trawi Stany Zjednoczone.
- Musimy zmierzyć się z brutalną rzeczywistością, nasz rząd zbankrutował – powiedział Luis Fortuno podczas konferencji prasowej. – Wyobraźcie sobie, ze już od czerwca 2008 roku administracja nie płaci rachunków za światło, wodę czy telefony . Okazało się, ze nasz deficyt budżetowy jest cztery raz większy, niż początkowo sądziliśmy – dodał, podkreślając rozmiary problemu.
Luis Fortuno ogłosił, ze zamierza zarządzić oszczędności w administracji lokalnej, które mają wynieść 2 mld dolarów; dodatkowo, z pracą ma pożegnać się 30 tysięcy osób, co stanowi 10 procent stanu osobowego portorykańskiej administracji. Gubernator podkreśla jednak, że konieczna jest również pomoc finansowa ze strony rządu federalnego. Jak podkreślił, w przypadku braku szybkiej reakcji, Puerto Rico może cofnąć się w rozwoju gospodarczym i społecznym o 10 lat.
Jak na razie, Fortuno zdecydował o obcięciu pensji urzędników o 5-10 procent. Deficyt budżetowy Puerto Rico wynosi obecnie 3,2 mld dolarów, co oznacza, ze jest to najwyższy deficyt per capita na całym terytorium Stanów Zjednoczonych.
Plan stabilizacyjny Baracka Obamy przewiduje, że Puerto Rico otrzyma 5 mld dolarów pomocy. Fortuno już jednak teraz zwrócił się do Kongresu o przyznanie dodatkowych 500 milionów dolarów, które zamierza przeznaczyć na roboty publiczne, dzięki czemu mają zostać ograniczone rozmiary bezrobocia na tropikalnej wyspie. W innym razie, jak argumentuje, konieczne będzie podniesienie niektórych podatków, choć, jak zaznacza, będzie to ostateczny krok – informuje serwis CNN.
Tłumaczenie: Onet.pl
Witold Jarmolowicz - Sob Mar 14, 2009 11:14
Rogers uważa, że „jeszcze za naszego życia” dolar może być jedną z najsłabszych walut. W nadchodzących latach jego wartość może spaść nawet o 90 proc., twierdzi słynny inwestor. Rogers uważa, że najlepiej obecnie inwestować w surowce i akcje chińskich i tajwańskich spółek.
- To są dobre miejsca na takie czasy jak obecnie – powiedział.
MD, moneynews.or
Wpuszcza ludzi w maliny. Chiny są państwem komunistycznym, które nie liczy się z żadnymi regułami cywilizowanego świata. Jeżeli pewnego dnia uznają, że trzeba zniszczyć akcje i obligacje, to zrobią to bez wahania, jednym zarządzeniem.
JW
Waldek B - Sro Mar 18, 2009 18:50
http://www.freerepublic.c...s/2208200/posts
http://www.worldnetdaily....ew&pageId=92000
State considers return to gold, silver dollars
Proposed bill slams Fed, allows payments in precious metals
--------------------------------------------------------------------------------
Posted: March 16, 2009
10:39 pm Eastern
By Drew Zahn
© 2009 WorldNetDaily
Montana State Rep. Bob Wagner
A bill being considered in the Montana Legislature blasts the Federal Reserve's role in America's money policy and permits the state to conduct business in gold and silver instead of the Fed's legal tender notes.
Montana H.B. 639, sponsored by State Rep. Bob Wagner, R-Harrison, doesn't require the state or citizens to conduct business in gold or silver, but it does require the state to calculate certain transactions in both the current legal tender system and in an electronic gold currency. It further mandates that the state must accept payments in gold or silver for various fees and purchases.
While Wagner was unavailable for comment, the bill's language clearly alleges the nation's current financial system, with its reliance on the private Federal Reserve system for money supply, is a danger to American freedom.
"The absence of gold and silver coin, whether in that form or in the form of an electronic gold currency, as media of exchange," the bill states, "abridges, infringes on and interferes with the sovereignty and independence of this state … and exposes this state and Montana citizens, inhabitants and businesses to chronic problems and potentially serious crises that may arise from the economic and political instability of the present domestic and international systems of coinage, currency, banking and credit."
Further, the bill states, relying only on the depreciating legal tender issued by the Fed subjects citizens to "losses in purchasing power" inflicted by the government, a dilemma the bill says amounts to the "incremental confiscation" of property by government in violation of the U.S. Constitution's protections for just compensation and due process.
The Fifth Amendment states, "No person shall be … deprived of life, liberty or property, without due process of law; nor shall private property be taken for public use, without just compensation."
Critics of the current financial system argue that using Federal Reserve notes as legal tender, rather than gold- or silver-backed currency, means the value of Americans' money – and thus their "property" – is siphoned away by inflation, a process perpetuated by the government's reliance on legal tender. Gold and silver, critics say, don't lose their value on the whims of the Federal Reserve.
U.S. Rep. Ron Paul, R-Texas, even favors abolishing the Fed's system of fiat currency to return to dollars backed by gold.
"Throughout its nearly 100-year history, the Federal Reserve has presided over the near-complete destruction of the United States dollar," the Texas Republican said. "Since 1913 the dollar has lost over 95 percent of its purchasing power, aided and abetted by the Federal Reserve's loose monetary policy.
"How long will we as a Congress stand idly by while hard-working Americans see their savings eaten away by inflation? Only big-spending politicians and politically favored bankers benefit from inflation," he said.
Wagner joins legislators in several other states encouraging their respective governments to reconsider accepting gold as a form of payment. Indiana's S.B. 453, Colorado's H.B. 09-1206, Missouri's H.B. 0561, Georgia's H.B. 430 and Maryland's H.J.R. 5 are among the gold currency bills introduced just this year in various legislatures.
Montana's H.B. 639 has been referred to the Legislature's State Administration Committee.
Waldek B - Czw Mar 19, 2009 20:33
http://wiadomosci.onet.pl/1937528,441,item.html
USA zaczynają pękać? 11 stanów rozpoczęło walkę o "suwerenność"
Waszyngtoński Kapitol
Plan pomocowy opracowany przez administrację Baracka Obamy i przyjęty w lutym przez Kongres coraz ostrzej dzieli Stany Zjednoczone. Spór o "pakiet Obamy" ma charakter polityczny, ekonomiczny oraz ideologiczny. W parlamentach jedenastu stanów toczy się batalia w sprawie przyjęcia rezolucji podkreślających "suwerenność" praw stanów nad prawami zarezerwowanymi dla rządu federalnego w Waszyngtonie.
Gubernatorzy sześciu stanów zapowiedzieli miesiąc temu, że nie przyjmą pomocy federalnej, ponieważ, ich zdaniem, jej zasady są sprzeczne z prawem stanowym.
Liczni ekonomiści twierdzą, że plan ratunkowy nie wydobędzie Ameryki z kryzysu, ponieważ oznacza on głównie transfer pieniędzy dla bankrutów, a nie tworzenie nowych miejsc pracy. Planowi Obamy sprzeciwiają się także organizacje obywatelskie, które są przeciwne wydawaniu pieniędzy podatników pod pozorem pomocy federalnej.
Wielu polityków uważa, że pakiet pomocowy oraz idea pomocy ze strony rządu federalnego są sprzeczne z amerykańską konstytucją. Blisko połowa stanów planuje przyjąć rezolucje, które mają na celu przypomnienie poprawek do konstytucji nr 9 i nr 10, które precyzują, że władza federalna jest ściśle ograniczona do wymienionych w konstytucji kwestii oraz że wszystkie inne prawa, których nie wymienia ustawa zasadnicza, pozostają w wyłącznej gestii stanów.
- Pakiet ratunkowy jest niemoralny i nierozważny - stwierdził republikański senator z Oklahomy Randy Brogdon. - Mam dość nadwrażliwego Kongresu, który przesadza w swoich relacjach - dodał, podkreślając, że walka o przyjęcie rezolucji to walka o "wolność" na poziomie stanu.
Jeśli którykolwiek ze stanów zdoła uchwalić taką rezolucję, będzie to oznaczało, że stan będzie mógł ignorować zarządzenia, które wynikają z praw rządu federalnego, a nie są wymienione w 10. poprawce do konstytucji.
Batalia o przyjęcie rezolucji toczy się już na Alasce, w Arizonie, Georgii, Idaho, Kansas, Południowej Karolinie, Południowej Dakocie, Tennessee, Teksasie, Wirginii i Wyoming. Dyskusję w sprawie rezolucji podejmą prawdopodobnie parlamenty takich stanów jak Kolorado, Alabama, Nevada, Luizjana, Maine i Pennsylwania; politycy z tych stanów zapowiedzieli już publicznie, że zamierzają zgłosić pod obrady projekty rezolucji na temat "suwerenności".
Rezolucje w sprawie "suwerenności" zgłaszają politycy Partii Republikańskiej, podczas gdy Demokraci zapowiedzieli, że będą walczyć przeciwko ich uchwaleniu. Najbliższe przyjęcia rezolucji są parlamenty stanowe w Południowej Karolinie i Teksasie.
"Suwerennościowe" rezolucje poległy za to w parlamentach stanów Arkansas, Waszyngtonu i New Hampshire. Parlamenty tych trzech stanów są zdominowane przez Demokratów.
Na razie nie wiadomo jak zakończy się batalia o "stanową suwerenność". Eksperci podkreślają jednak, że jeśli nawet w żadnym stanie nie uda się przyjąć rezolucji to sam fakt podjęcia debaty jest mocnym sygnałem dla rządu federalnego, który nie będzie mógł zostać zlekceważony.
W najbliższych miesiącach w Stanach Zjednoczonych odbędzie się 150 "spotkań przy herbacie" (tea party) zorganizowanych przez organizacje obywatelskie sprzeciwiające się "nieograniczonemu" i "bezmyślnemu" wydawaniu pieniędzy przez rząd federalny.
Waldek B - Sob Mar 21, 2009 18:06
http://biznes.onet.pl/13,1547775,prasa.html
Dolarowa bomba
(Gazeta Bankowa/16.03.2009, godz. 20:05)
Luźna polityka monetarna może dać tylko jeden skutek – inflację. Ponieważ dotyczy to dolara, czyli pieniądza światowego, jego inflacja dotknie finansowy rynek międzynarodowy.
Peter D. Schiff jest teraz jedną z najbardziej znanych postaci w amerykańskim świecie finansów. Przewidział obecny kryzys i to wtedy, gdy indeksy amerykańskiej giełdy pięły się w górę jak szalone, wszyscy brali kredyty i kupowali domy, a pośrednicy w imieniu banków wciskali kredyty bezrobotnym, mającym na koncie jedynie długi. W efekcie 69 proc. Amerykanów miało domy! Że wciskany bez opamiętania kredyt był bez pokrycia? Cóż z tego: wystarczyło – w myśl tej filozofii działania – poczekać 2-3 lata, w tym czasie spłacić hipotekę (na pytanie: z czego? – nie szukano dociekliwych odpowiedzi)… i sprzedać dom z zyskiem. Póki co można było zwiększać dług na kartach kredytowych (każdy Amerykanin miał ich pełny portfel), a rosnące zadłużenie szło na konto przyszłych zysków. Ameryka żyła w błogim świecie nieokiełzanej konsumpcji – na kredyt.
Rząd też się zadłużał, ale cały świat kupował papiery skarbowe. Alan Greenspan ciął stopy procentowe, pieniądz był tani, sprzedaż rosła. Zapowiadała się dla Stanów Zjednoczonych kolejna wspaniała dekada. Owszem, były spory, jak to przed wyborami: Afganistan, problem czy wystawienie choinki przed świętami nie narusza praw obywatelskich ateistów i czy już zaatakować Pakistan.
Schiff przestrzegał
Chyba jesienią 2007 r. odbyła się przed kamerami CNN debata o stanie koniunktury w USA (można ją jeszcze dzisiaj obejrzeć na YouTube). Z jednej strony kilku profesorów ekonomii – wśród nich najbardziej elokwentny Arthur Laffer (tak, ten od krzywej Laffera) – z drugiej, jakby trochę prowincjonalny inwestor Peter Schiff, autor kilku artykułów przedstawiających obraz gospodarki amerykańskiej w zgoła odmiennym świetle. Schiff sypał liczbami: wzrasta dług publiczny, stopa procentowa jest praktycznie ujemna, bilans handlu zagranicznego coraz gorszy, a kraj systematycznie pozbawia się przemysłu, eksportując go do Azji, łącznie z miejscami pracy. Ameryka żyje na kredyt, mamy tylko olbrzymi sektor finansowy, który produkuje gigantyczną ilość papierów i zyski, ale są to zyski papierowe. To wszystko się kiedyś zawali, Ameryka jest bankrutem – kasandrycznie ostrzegał Schiff. Laffer go wyśmiał, twierdząc, że Schiff myli dane i w ogóle jest niekompetentny. Argumentował, że przecież cały świat bije się o to, żeby tylko zainwestować kapitał w Stanach Zjednoczonych.
Dzisiaj Schiff został bez mała uznany za wizjonera, ma znaną firmę inwestycyjną. Napisał książkę „Cash Proof. How to Profit from the Coming Economic Collapse”, skierowaną do inwestorów, w której przestrzega przed gigantycznym kryzysem dolara i daje rady jak uniknąć strat i osiągnąć duże zyski.
Książka jest omawiana na portalu Money Morning; jeśli idzie o konkretne rady dla inwestorów, to trzeba książkę kupić (49 $), ale diagnoza Schiffa jest w internecie darmo. Ponieważ jak na razie diagnozy Schiffa się sprawdzają, może warto zapoznać się z jego argumentacją. Ciekawe jest zwłaszcza wytłumaczenie dlaczego mimo pogłębiającego się kryzysu w USA i coraz gorszych perspektyw (ostatnio skorygowane dane na IV kwartał 2008 r. wykazują już spadek ponad 6 proc. PKB), dolar cieszy się niesłabnącym powodzeniem inwestorów na całym świecie. Skąd ten pęd do wyprzedaży aktywów i ucieczka w płynność?
Ucieczka w płynność
Przez ostatnie lata narastał olbrzymi balon papierów wartościowych. Tylko w latach 2005-2010 wartość wszystkich światowych akcji, obligacji, CDS-ów i innych finansowych aktywów urósł – wg McKinsey Globar Institute – ze 118 bilionów do 200 bilionów dolarów. Wzrost o 69 proc. w ciągu 5 lat! Ta gigantyczna suma aktywów nie ma oczywiście pokrycia, to tylko papiery i zapisy na kontach (PKB światowy wynosi ok. 40 bilionów dolarów).
Na razie tylko drobna część tej bańki pękła. Ponieważ nie wiadomo, które aktywa i w jakim stopniu są „puste”, wobec powszechnego braku zaufania inwestorów do siebie, obserwujemy zjawisko ucieczki inwestorów od wszystkich aktywów jakimi dysponują, siłą rzeczy również od tych dobrych. Inwestorzy uciekają w płynność, to znaczy w pieniądz. A ponieważ nikt nie trzyma dłużej gotówki, bo to nie przynosi zysku, ucieka się w amerykańskie papiery skarbowe.
Przy takim popycie na pieniądz jest go ciągle za mało, dlatego też szef Fedu Ben S. Bernanke zasila system w płynność. Zwiększając bilans Fed wpływa na możliwość kreacji pieniądza przez banki, czasami sam stając się bezpośrednio kredytodawcą firm (np. udzielając im kredytu w zamian za ich obligacje). Nie sposób nie zauważyć, że w ten sposób nie rozwiązuje się problemu „pustych” aktywów, a jedynie podtrzymuje funkcjonowanie chorego systemu.
Główny ciężar zasilania systemu bankowego wziął jednak na siebie rząd. Mając już i tak coraz większy deficyt strukturalny w budżecie (dług publiczny już przekracza 10,6 bln dolarów), prezentuje kolejne plany (bailout) zasilania banków. W roku 2009 – 1,75 bln dolarów, a w roku 2010 – 1,17 bln dolarów.
Według „San Francisco Chronicle”, całkowite zobowiązania finansowe państwa, a więc kolejne programy ratowania banków wraz z już uchwalonymi programami zasileń oraz zobowiązaniami przyjętymi wcześniej (gwarancje dla Fannie i Freddie, wydatki wojskowe, budżet NASA etc.) – wynoszą 8,5 bln dolarów. To prawie tyle ile wynosi już istniejący dług publiczny (deficyt budżetowy USA w obecnym roku to 12 proc. PKB).
Taka sytuacja powoduje masową podaż rządowych papierów wartościowych, które są ciągle najbardziej płynne, mimo że przy stopie procentowej bliskiej 0 ich rentowność jest – biorąc pod uwagę inflację – minusowa. Inwestorzy z całego świata, uciekając od aktywów w płynność, kupują te papiery. Tym samym utrzymują ciągle kurs dolara na wysokim poziomie i umacniają jednocześnie rząd amerykański w jego dotychczasowej strategii – w istocie kreacji z długu pustego pieniądza. Jak niektórzy (np. Roubini) zauważyli, rząd amerykański, kiedy przyjdzie czas, nie będzie w stanie wykupić tych obligacji: będzie je tylko rolował. A więc kupujący nie odzyskają sumy zainwestowanej, tylko – przez jakiś czas – oprocentowanie. Do istniejącej już piramidy złych długów banków dojdzie kolejna piramida: długów rządu. W końcu inwestorzy zorientują się, że rząd działa jak pompa zasysająca ich oszczędności – tylko w jedną stronę.
Kiedy wybuchnie bomba
Luźna polityka monetarna i luźna polityka pieniężna może dać tylko jeden skutek – inflację. Ponieważ dotyczy to dolara jako ciągle pieniądza światowego, inflacja dolara dotknie cały finansowy rynek międzynarodowy. Wtedy zacznie się paniczna ucieczka od dolara, tak jak obecnie – do dolara. Może wywołać to kryzys na skalę dużo większą niż obecnie. Bo będzie to już nie tylko kryzys systemu finansowego, ale kryzys pieniądza. Schiff pisze: „bomba dotknie każdego, kto jest w promieniu rażenia”. Pierwsi (najlepiej poinformowani) uciekną, reszta pozostanie z coraz mniej wartościowym dolarem, który każdy będzie chciał sprzedać. Grozi wybuch „bomby dolarowej” i dlatego Schiff radzi: uciekaj od dolara już teraz. W złoto, inne waluty (np. franki szwajcarskie), w akcje dobrych firm na rynkach rozwijających się, które przetrwają kataklizm, np. Azji, Ameryki Łacińskiej.
Dlaczego ta bomba dotąd nie wybuchła? Bo ciągle jest powstrzymywana przez przeciwdziałający wektor ucieczki w płynność. Ale kiedy wybuchnie, to – zdaniem Schiffa – pochłonie biliony pustych dolarów. W pewnym sensie inwestorzy już „czują bluesa”; rośnie popyt na złoto i rośnie jego cena. Wkrótce zapewne wzrośnie popyt na surowce i cena kontraktów surowcowych pójdzie w górę. To też pewniejsze zabezpieczenie niż papier.
Na razie wszyscy myślą o groźbie recesji, nie dostrzegając dużo poważniejszej groźby. Lont już się tli. Bernanke łudzi się, że jak przyjdzie ożywienie, to „poskromi tygrysa inflacji”… Tylko czy zdąży...
Prof. Tomasz Gruszecki
Autor jest pracownikiem Instytutu Ekonomii KUL
Witold Jarmolowicz - Sob Mar 21, 2009 20:58
Ponieważ dotyczy to dolara jako ciągle pieniądza światowego, inflacja dolara dotknie cały finansowy rynek międzynarodowy. Wtedy zacznie się paniczna ucieczka od dolara, tak jak obecnie – do dolara. Może wywołać to kryzys na skalę dużo większą niż obecnie. Bo będzie to już nie tylko kryzys systemu finansowego, ale kryzys pieniądza.
To jest to. Każdy kraj samodzielnie emitujący światową walutę dla reszty świata, będzie dążył do osiągnięcia dodatkowych profitów.
Nie ważne, czy to będzie dolar, czy euro, amero, złoto, diamenty. Każdy emitent będzie ciągnął do siebie. Stabilizacja światowej gospodarki złotem to taka sama utopia, jak oparcie handlu o dolara. Emitenci złota, tak samo jak emitenci dolara będą dbać o siebie.
JW
Waldek B - Nie Mar 22, 2009 10:27
http://biznes.onet.pl/1,1...1,0,forum2.html
Hannibal - Nie Mar 22, 2009 10:41
http://biznes.onet.pl/1,12,8,54857485,147042922,6285331,0,forum2.html
dla nas może kosztować i 1000 zł, bo my takich rzeczy nie ruszamy
Waldek B - Nie Mar 22, 2009 10:49
jesli kilo ziemniaków będzie kosztowało 250 pln to teraz sobie przelicz ile będzie kosztowało kilo mięsa, słoniny itp, jeśli w ogóle będzie to do kupienia a nie np na racje, kartki, przydziały itp
Hannibal - Nie Mar 22, 2009 10:57
to zrobię kurs myśliwski zawczasu i będę miał to wszystko w głębokim poważaniu
are - Nie Mar 22, 2009 12:30
http://www.youtube.or/view_play_list?p=DB36FE98F339D2A0
Oglądam narazie początek ale wykład jak narazie bardzo ciekawy, logiczny z tego co słyszę. Polecam.
Czy to nie przypadkiem telewizja UPRu, tej od JKM?
http://pl.wikiquote.org/wiki/Janusz_Korwin-Mikke
M i T - Nie Mar 22, 2009 13:54
Kolego Hannibal, nie będziesz polował wonczas. Po prostu rozbroją wcześniej społeczeństwo. Nie słuchasz, co się za oceanem wyprawia ? Za jakiś czas, to sobie będziesz mógł ryżem z fifki po czeskim ołówku automatycznym strzelać albo z nadmuchanego worka foliowego
Tomek
Waldek B - Nie Mar 22, 2009 14:03
btw u mnie przed blokiem hordy dzików ryją trawniki, dzieci je dokarmiają czekoladkami, dziki przez to chorują (mają więcej pasożytów podobno), atakują czasem ludzi a myśliwi... nie mogą już polowac
będą mogli odłowić ale żywcem i przewiezć do lasu dopiero w sierpniu i to jak prezydet (!) podpisze odpowiedni papierek
tak dziś w dobie przeludnienia myśliwstwo wygląda Heńku, ale możesz zawsze hodowcą baranów czy królików zostać jak masz jakiś skrawek ziemi
are - Nie Mar 22, 2009 14:24
btw u mnie przed blokiem hordy dzików ryją trawniki, dzieci je dokarmiają czekoladkami, dziki przez to chorują (mają więcej pasożytów podobno), atakują czasem ludzi a myśliwi... nie mogą już polowac
będą mogli odłowić ale żywcem i przewiezć do lasu dopiero w sierpniu i to jak prezydet (!) podpisze odpowiedni papierek
tak dziś w dobie przeludnienia myśliwstwo wygląda Heńku, ale możesz zawsze hodowcą baranów czy królików zostać jak masz jakiś skrawek ziemi
Z tego co pamietam, "mysliwi" zabijaja w Pl srednio 9 os/rok. Ile jest postrzeln to mozna sobie wyobrazic
Hannibal - Nie Mar 22, 2009 14:36
Z tego co pamietam, "mysliwi" zabijaja w Pl srednio 9 os/rok. Ile jest postrzeln to mozna sobie wyobrazic
wszyscy razem łącznie tylko 9 osób, tak?
jesteś kierowcą? jeśli tak to mam dla Ciebie miłą wiadomość - kierowcy rocznie zabijają ponad 5 tys. żywych istot ludzkich
are - Nie Mar 22, 2009 14:41
Hannibal - Nie Mar 22, 2009 14:46
Wiem ze tak jest, ale jest chyba jakas roznica miedzy ruchem drogowym a banda prymitywow i pijakow, ktorzy poluja (psychoanaliza sie klania z tymi polowaniami)? Zreszta jak od kilku lat czytalem pradowki o mysliwych, to czesto bylo tak, ze ci co kogos zabili to byli wplywowi ludzie i unikali kary pomimo oczywistych dowowod obciazajacych. Zwykle tez nie dobijaja rannych psow ktore trafia przez pomylke i pozwalaja, zeby zwierze wloklo za soba jelita az do domu wlasciciela.
PS Sorry, takie sa fakty.
no sorry, fakty są takie, że na drogach masz bandę prymitywów, co myślą, że jak mają super furę to mogą robić co chcą
potępiam wszystkich, którzy zachowują się nieludzko - również tych, co bez sensu wycinają drzewa
a myśliwi to przede wszystkim pasjonaci, którzy nie są żadnymi prymitywami; a to że zdarzają się tam głupki to chyba normalne - w każdej grupie tak masz
grizzly - Nie Mar 22, 2009 15:01
... zdarzają się tam głupki to chyba normalne - w każdej grupie tak masz...
To "zdarzaja sie" to wielkie niedoszacowanie,
moim zdaniem jak w kazdej grupie, wiekszosc to "idioci" !!!
.
Hannibal - Nie Mar 22, 2009 15:06
To "zdarzaja sie" to wielkie niedoszacowanie,
moim zdaniem jak w kazdej grupie, wiekszosc to "idioci" !!!
.
no dobra, ale są to głupki różnego kalibru - masz idiotów, imbecyli, cofniętych, japowatych, itd.
wszak nie wszyscy są szkodliwi
M i T - Nie Mar 22, 2009 15:15
Ale każda głupota jest szkodliwa. Może nie zawsze działa to bezpośrednio. Grizzly, racja. Uderzająca większość ludzi, miażdżąca wręcz, to po prostu prymitywnie działające istoty. Brzmi to jednak nie do końca precyzyjnie i bardzo krzywdząco. Ja wolę określenie "nieświadomi siebie". W moim uznaniu, o wiele lepiej przybliża sedno problemu, pozostawiając furtkę otwartą na ewentualne zmiany.
Tomek
grizzly - Nie Mar 22, 2009 16:39
...potępiam wszystkich, którzy zachowują się nieludzko...
Wlasnie!!! Nieludzko czyli "bezrozumnie" !!!
Pies czy kot, swinia czy osiol swoj rozum ma,
jednak im mniej "u ludzia rozuma" tym blizej do "kononowicza"
co czesto oznacza, ze moj Kochany Kuzyn Szympans,
jest bardziej "smart"
.
are - Nie Mar 22, 2009 17:42
moim zdaniem jak w kazdej grupie, wiekszosc to "idioci" !!!
A nie w kazdej oprocz jednej? wiem ze to klopotliwe pytanie MSPANC
grizzly - Nie Mar 22, 2009 18:01
grizzly - Nie Mar 22, 2009 18:07
...A nie w kazdej oprocz jednej? ...
Pewnie, ze lepiej byc "idiota" w "Grupie Bilderberg"
zamiast "wiedzacym" wsrod "wegetarian"!!!
.
M i T - Nie Mar 22, 2009 18:23
Grizzly, nie ma idiotów w Bilderberg Group. Po prostu ci ludzie o psychopatycznych umysłach żerują na głupocie tego Twojego planktonu. Takie inicjatywy inicjatywy mogą istnieć przede wszystkim na bazie przyzwolenia autorytarnego, słabo wykształconego, nieświadomego społeczeństwa, które woli jak decyzje podejmują inni.
Tomek
grizzly - Nie Mar 22, 2009 19:18
...słabo wykształconego, nieświadomego społeczeństwa, które woli jak decyzje podejmują inni. ...
Nikt mnie jeszcze nie przekonal,
ze mozliwy jest "zblizony" poziom wyksztalcenia i.t.p ,
w populacji, ze sposobem "obecnej kopulacji"
.
Jak "kun" pokocha "osliczke" to wyprodukuje "muliczke"
.
Nelka - Pon Mar 23, 2009 12:39
grizzly - Pon Mar 23, 2009 13:24
...Nie przesadzajmy. A bujność mieszańców? ...
Jak "siem" PiS ze SLD "scepi" to "tragiedi" nie bedzie,
ale jak "doda z kononowiczem" to "byc BIG PROBLEM" !!!
.
M i T - Wto Mar 24, 2009 17:49
Rząd USA chce większych uprawnień do kontroli instytucji finansowych
(PAP, ak/24.03.2009, godz. 17:33)
Amerykański minister skarbu Timothy Geithner wezwał Kongres do przyznania rządowi rozszerzonych uprawnień do regulacji prywatnych instytucji finansowych, których kryzys doprowadził do obecnej recesji na światową skalę.
Geithner wystąpił ze tym postulatem we wtorek na przesłuchaniu przed Komisją Usług Finansowych Izby Reprezentantów. Zwołano je dla zbadania sprawy przyznania wysokich premii menadżerom American International Group (AIG), choć doprowadzili oni tę firmę na skraj bankructwa, przed którym ratuje ją pakiet ponad 170 mld dolarów z budżetu państwa.
Nowe uprawnienia dotyczyłyby nie banków - znajdujących się już pod kontrolą rządu - a takich instytucji, jak domy maklerskie, towarzystwa ubezpieczeniowe (jak AIG) i fundusze hedgingowe, których upadek także grozi kryzysem całej gospodarki.
Uprawnienia, o jakie zaapelował Geithner, obejmowałyby możliwość przejmowania całkowitej kontroli nad tymi instytucjami, czyli kompetencje, jakie w odniesieniu do banków ma już Federalna Korporacja Ubezpieczeń Depozytów (FDIC).
Przejęcie zagrożonej bankructwem instytucji odbywałoby się po konsultacji z prezydentem i z zarządem Rezerwy Federalnej (Fed), czyli niezależnego od rządu banku centralnego. Występujący obok Geithnera jako świadek na przesłuchaniu prezes Fed Ben Bernanke poparł propozycje ministra.
Geithner podkreślił, że gdyby rząd miał żądane uprawnienia wcześniej, udałoby się uniknąć tak kosztownej jak obecnie akcji ratowania AIG, a także nie doszłoby do wypłacenia nieuzasadnionych premii jego menadżerom.
Szczegóły rządowych propozycji mają się znaleźć w projekcie ustawy, który będzie w tym tygodniu przekazany do Kongresu. Przypuszcza się, że będzie on zawierać m.in. plan zaostrzonego nadzoru nad wynagrodzeniami menadżerów finansowych instytucji.
Propozycje rządu napotykają sprzeciw republikańskiej opozycji. Lider mniejszości w Izbie Reprezentantów John Boehner nazwał je "bezprecedensowym zagarnięciem władzy".
http://biznes.onet.pl/2,1940160,wiadomosci.html
Magdalinha - Czw Mar 26, 2009 03:02
W takich momentach życzę Rosji i Chinom jak najlepiej... Jedyne supermocarstwo na świecie (nieważne czy na glinianych czy na stalowych nogach) to ciut za mało.
Witold Jarmolowicz - Czw Mar 26, 2009 23:22
Ziemniaki po 250? To już było za komuny. Wtenczas też sprzedawcy pocieszali się, że za koszyk ziemniaków miastowe będą płacić pierścionek.
Skończyło się jak zawsze. Komunistyczny rynek osiągnął kulawą równowagę. W proces zaangażowano nawet milicję, która zamiast łapać przestępców, łapała babiny na rynku sprzedające torebkę cukru po cenie trzykrotnie wyższej niż urzędowa.
Z faktu, że każdy gracz giełdowy musi płynąć z rynkiem, a nie pod prąd, z faktu, że teraz opłaca się wszystkim kupować surowce nie wynika, że złoto ograniczyłoby spekulacje i emisję pustego złotego pieniądza.
Przy obecnej rozwiniętej technologii zwiększenie wielokrotne uzysku złota to nic trudnego.
Celowo piszę uzysku, a nie wydobycia.
Już dziś możemy sobie wyobrazić, że, jeżeli złoto stanie się podstawą rozliczeń, firmy biotechnologiczne nastawią się na wyhodowanie i OPATENTOWANIE mikroorganizmów kumulujących złoto z wody morskiej do stężenia, przy którym opłacalny będzie jego dalszy przerób.
Tajemnicą poliszynela jest, że nie będą to firmy polskie czy słowackie, ale amerykańskie.
Ciągle słyszymy filipiki przeciwko FED.
Nie sądzę, żeby zupełnie prywatne firmy biotechnologiczne zasługiwały na gram zaufania. Już dziś pokazały, jak są krwiożercze. Gdyby otrzymały taki prezent, bez najmniejszych skrupułów chwyciłyby cały świat za gardło.
Jeżeli podstawą rozliczeń byłaby ropa, automatycznie zostanie wzmocniona rola USA i krajów arabskich.
Co by nie zrobić, USA zawsze górą.
A przy okazji Rosja i inne kraje autorytarne.
JW
PS. Żeby dołączyć do czołówki światowej, trzeba maksymalnie wykorzystać nasze atuty gospodarcze, coś, czego mamy najwięcej, a czego gdzie indziej mają mniej, niż my.
Co to jest?
zenon - Czw Mar 26, 2009 23:39
W takich momentach zycze Rosji i Chinom jak najlepiej...
Ja Chinczykom zycze jak najlepiej, obecnym Chinom jak najgorzej.
Chinskie "elity" kreca sobie bicz na wlasne dupsko.
Nie mozna na dluzsza mete bogacic sie wykorzystujac wlasnych rodakow i zatruwajac swoje powietrze i rzeki.
Z 2 zasady termodynamiki wynika, ze balagan rosnie, a zeby go posprzatac trzeba wlozyc prace.
Skutkiem ubocznym "bogacenia sie" chinskich "elit" jest wielki "ekologiczny" syf.
By sprzatnac ten syf trzeba wlozyc znacznie wiecej pracy niz wlozono w proces "bogacenia sie".
Takie jest moje zdanie
M i T - Sob Mar 28, 2009 12:48
Gerald Celente w mainstreamowych mediach:
http://www.youtube.com/watch?v=Q2qDW34Fr64
Marishka
Waldek B - Czw Kwi 02, 2009 10:19
http://ft.onet.pl/11,2464...wi,artykul.html
Przygotowali dokument o upadku dolara ("FT")
Chiny rzucają wyzwanie dolarowi
Kilka tygodni temu pięć chińskich statków, z czego dwa były trawlerami rybackimi, otoczyło okręt rozpoznania akustycznego amerykańskiej marynarki wojennej "Impeccable" w pobliżu wyspy Hainan na Morzu Południowochińskim. Kiedy amerykański okręt zareagował, wymierzając w chińskie statki węże pożarnicze, członkowie chińskiej załogi rozebrali się do bielizny, a następnie – według niektórych doniesień – pokazali swoje pupy.
Zhou Xiaochuan, prezes chińskiego banku centralnego/ AFP
Więcej w supertemacie:
Globalny kryzys finansowy
Nieco surrealistyczna sytuacja patowa, która spowodowała gwałtowny protest Waszyngtonu, została uważnie przemyślana. I choć sytuacja daleka była od wymiany ognia, to jednak był to wyraźny sygnał, że Pekin nie jest przygotowany na to, by tolerować amerykańskie misje zwiadowcze na wodach, które Chiny uważają za swoje.
W intelektualnym świecie polityki monetarnej Zhou Xiaochuan, prezes chińskiego banku centralnego, wysłał uważnie przemyślany własny sygnał. I choć powstrzymał się od pokazywania swojej pupy, opublikował dokument, tak zaplanowany, by ukazał się tuż przed szczytem państw uprzemysłowionych i o wschodzących rynkach G20, w którym proponuje zastąpić dolara międzynarodową walutą rezerwową. W szczegółowej i poważnej analizie sugeruje rozszerzenie zakresu i funkcji "specjalnego prawa ciągnienia" (special drawing rights - SDR), rezerwowego pieniądza utworzonego przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy.
Propozycja Zhou Xiaochuan nie wzięła się z powietrza. W ostatnich tygodniach Pekin głośno wyrażał swoje obawy związane z amerykańskim dolarem, ponieważ obawia się, że waluta może tracić wartość z powodu nadmiernego dodrukowywania pieniądza w celu ratowania podupadłej gospodarki. Wen Jiabao, premier Chin, powołując się na fakt, że 70% chińskich rezerw walutowych, wynoszących dwa biliony jest przetrzymywanych w dolarach, powiedział: "Prawdę mówiąc, jestem trochę zaniepokojony. Domagam się, żeby Stany Zjednoczone utrzymały zdolność kredytową, by mogły dotrzymać obietnic i zagwarantować bezpieczeństwo chińskich aktywów”.
Jednocześnie Pekin podjął ostrożne kroki, mające na celu podniesienie międzynarodowego znaczenia chińskiej waluty. W tym tygodniu Zhou Xiaochuan podpisał z Argentyną umowę tzw. currency swap deal, o wartości 70 miliardów juanów (10 miliardów dolarów, 7,7 miliardów euro, 7,1 miliardów funtów), dzięki której Argentyna będzie mogła posługiwać się juanami przy zawieraniu umów handlowych. Wcześniej takie umowy Chiny podpisały z Koreą Południową, Malezją, Indonezją, Hong Kongiem i Białorusią.
Propozycje Zhou Xiaochuan mają znaczenie. Arthur Kroeber, szef pekińskiej firmy konsultingowej Dragonomics przekonuje, że Pekin określa swoje odpowiedzialne stanowisko, zgodnie z którym poszukuje wielostronnego rozwiązania alternatywnego, monitorowanego przez wielostronne gremium. Chiny nie chcą rzucać wyzwania dolarowi, ale deklarują, że z upływem czasu świat powinien odejść od nadmiernego uzależnienia od jednej waluty.
Chiny poproszone o wyższy wkład finansowy do Międzynarodowego Funduszu Walutowego, chcą mieć pewność, że nie finansują instytucji, która utraciła znaczenie. Jeśli dofinansują MFW, to chcą mieć coś w zamian.
Jednak nawet ta propozycja nie jest do końca tym, czym się wydaje być. Tak jak w morskim incydencie, jest tu pewien element brawury. Pekin daje do zrozumienia, że amerykańska hegemonia, mimo że w tej chwili nie do podważenia, nie może trwać wiecznie. Pomysł kwestionowania prymatu dolara zyskał poparcie innych krajów, które mają swoje własne plany. Rosja zaproponowała coś podobnego. Hugo Chávez, południowo-amerykański awanturniczy przywódca popiera stanowisko Pekinu i sugeruje, że nowa superwaluta powinna być oparta na rezerwach ropy, w tym ropy jego kraju.
Na podstawie kilku czynników można wnioskować, że w propozycji Pekinu jest pewna teatralność. Po pierwsze, niewiele osób, nawet sam Zhou Xiaochuan, nie może oczekiwać, że SDR odegra rolę superwaluty. Jeśli chcą być wiarygodne, to instytucje emitujące, takie jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy, powinny służyć jako bank centralny. Musiałaby też, z całym szacunkiem dla szwajcarskiego franka i japońskiego jena, poprzeć swoją walutę armią i marynarką wojenną.
Po drugie, oczywiste jest że chińska waluta powinna odgrywać znaczniejszą międzynarodową rolę. Ale główną przeszkodą wcale nie jest Waszyngton. Gdyby chińska waluta była w pełni wymienialna, niewątpliwie inne kraje już mogłyby być w posiadaniu małej, ale porządnej porcji swoich rezerw walutowych w juanach, podobnie jak dzieje się to w przypadku euro czy jena. Uwagi Zhou Xiaochuan dają pewną wskazówkę, że Pekin być może bierze pod uwagę, że wymienialność chińskiej waluty nastąpi nieco wcześniej, niż się zakłada. Ale obawy przed wypływem kapitału i niszczące dla eksportu duże wahania juana oznaczają, że najprawdopodobniej potrwa to całe lata.
Po trzecie, paniczny lęk Pekinu przed nagłym spadkiem wartości dolara, który uszczupliłby znacznie rezerwy walutowe, jest przesadzony. To prawda, że rząd był ostro krytykowany za wykonane w niewłaściwym czasie zakupy udziałów w zachodnich bankach. Ale posiadanie przez Chiny amerykańskich obligacji skarbowych to nie inwestycja. O ile Pekin nie rozważa poważnie wyprzedaży swoich amerykańskich aktywów, to spadek wartości dolara przyniesie czysto teoretyczne straty.
To prowadzi nas do ostatniego punktu. Dokument Zhou Xiaochuan odwraca uwagę od zasadniczego problemu, że Chiny być może nie są w posiadaniu ogromnych sum w dolarach, jeśli nie prowadziły szczególnego rodzaju polityki – mianowicie wzrostu napędzanego eksportem w przewidywaniu konkurencyjności juana.
Niedługo po opublikowaniu dokumentu o upadku dolara, Zhou Xiaochuan opublikował przemyślenia na temat wysokich poziomów oszczędności, jako drugiej strony amerykańskiego zapożyczania się. Chiny poczuły się urażone sugestiami, że ich "nadmierne oszczędności" są powiązane z nadmiernymi wydatkami gdzie indziej. W swoim dokumencie Zhou Xiaochuan przekonuje, że w przeciwieństwie do mechanicznych argumentów, jakoby poziom oszczędności mógł być wynikiem polityki, chińska skłonność do oszczędzania jest osadzona w kulturze, zwłaszcza konfucjańskim zaleceniu "ceń oszczędność, samodyscyplinę i brak przesady".
Tak głęboko zakorzenione zwyczaje już z samej definicji bardzo trudno zmienić. Przesłanie jest jasne. To Ameryka musi ustąpić.
Autor - David Pilling
Witold Jarmolowicz - Pią Kwi 03, 2009 11:35
http://www.marketskeptics...ease-in-us.html
Friday,March 20, 2009
*****Fed Planning15-Fold Increase In US Monetary Base*****
by EricdeCarbonnel
Z tego można wywieść dwie nauki
1. Nikt niczego za darmo Polakom nie da. Przykład: autostrady. Matołki od początku wyobrażały sobie, że cała Europa rzuci się zbudować nam te autostrady, bo tak jesteśmy ważni. A oni rzucili się budować autostrady sobie. I mają, a my nie.
2. Pozostawanie poza obrębem światowej waluty oznacza kłopoty, ponieważ w dobie kryzysu silny emitent waluty, jaka by ona nie była ratuje się kosztem reszty słabszych partnerów. Zawsze. Mieliśmy 20 lat na wejście do strefy EURO. Słowacja, o wiele słabsza gospodarczo już to osiągnęła. Nawet Niemcy, najsilniejsi gospodarczo, zrezygnowali z własnej waluty.
A my po raz kolejny odkładamy wejście na święty nigdy. I tym razem rzeczywiście powinniśmy to zrobić dopiero po wzmocnieniu złotówki.
Niestety, nieobecni nie mają racji.
Dolar, czy nam się to podoba, czy nie, jest główną światową walutą i jedyna przeciwwaga, to EURO.
To tak, jak z protestem w Dolinie Rospudy. Ekolodzy zwyciężyli i chwała im za to, że ochronili kawałek naturalnej przyrody, autostrada nie pójdzie tamtą drogą. Gdyby jednak zaczęli walczyć o likwidację wszystkich autostrad, bo przecież one strasznie niszczą środowisko, to, to już czysta utopia i śmieszność.
JW
M i T - Pią Kwi 03, 2009 13:14
Po raz kolejny Peter Schiff:
- Rząd amerykański w niedługim czasie stanie się niewypłacalny, a dolar straci status waluty rezerwowej - uważa Peter Schiff, amerykański ekonomista, prezes Euro Pacific Capital. Jego zdaniem, zarówno Polska, jak i inne kraje powinny powrócić do parytetu złota.
Peter Schiff jest krytykiem obecnego systemu gospodarczego Stanów Zjednoczonych. Opowiada się za radykalną obniżką podatków i wydatków publicznych, likwidacją FED i powrotem do waluty opartej na parytecie złota. Jest zwolennikiem ultraliberalnej austriackiej szkoły ekonomii.
W opinii Schiffa, polityka fiskalna amerykańskiego rządu, polegająca na utrzymywaniu zwiększonego deficytu, doprowadzi do gwałtownej inflacji.
"W niedługim czasie świat przestanie tak chętnie finansować nasze zadłużenie. FED będzie starał się pokryć ogromny deficyt poprzez dodruk pieniądza, co doprowadzi do gwałtownej inflacji" - powiedział Schiff w rozmowie z PAP.
W jego opinii, takie działanie spowoduje, że dolar amerykański utraci status waluty rezerwowej.
"Myślę, że tak się stanie jeszcze za kadencji prezydenta Obamy. (...) Uważam, że Chiny przestaną gromadzić dolary i na tyle, na ile będą mogły sobie na to pozwolić, będą starały się ich pozbyć" - powiedział.
Zdaniem Schiffa, przeświadczenie, że Chiny nie zdecydują się na taki krok, jest błędne. "Jeżeli Chiny będą kontynuować skupowanie dolara i obligacji amerykańskich w takim zakresie, w jakim robią to obecnie, ich rezerwy pod koniec rządów Obamy mogą wynieść 4-6 bln dolarów. Nie sądzę, żeby taka perspektywa wydawała się Chińczykom szczególnie pociągająca. Wydaje mi się, że Chiny zdecydują się raczej na stratę w wysokości 1 bln USD, niż zaryzykują utratę 5 bln USD" - powiedział ekonomista.
Według zachodnich źródeł, Chiny zainwestowały w amerykańskie obligacje rządowe i inne papiery wartościowe w USA około połowy z 2 bln dolarów swoich rezerw dewizowych. Od początku kryzysu finansowego stracić miały na tych inwestycjach ponad 80 mld USD.
W eseju opublikowanym niedawno przez agencję Xinhua prezes chińskiego banku centralnego Zhou Xiaochuan wyraził opinię, iż światowy kryzys gospodarczy wykazał przede wszystkim słabość międzynarodowego systemu finansowego. Stąd też głównym celem winno być "powołanie światowej rezerwy finansowej, niezwiązanej z walutą jakiegokolwiek indywidualnego kraju".
Także prezydent Niemiec Horst Koehler opowiedział się za opracowaniem pod auspicjami ONZ zasadniczej reformy międzynarodowego systemu finansowego i gospodarczego. "Pozostaję przy mojej propozycji Bretton Woods II" - powiedział Koehler podczas dorocznego wystąpienia w Berlinie.
Schiff wątpi jednak w powodzenie chińskiej inicjatywy. "Nie sądzę, żeby taka inicjatywa miała duże poparcie" - powiedział. Zauważył przy tym, że nic nie zmusza Chińczyków, aby jako rezerwę dla swojej waluty otrzymywali dolary. "Może to być euro, jen albo złoto" - powiedział.
"Jeżeli Chiny zdecydują się na pozbycie dolarów, inne kraje z pewnością zrobią to samo" - zaznaczył.
Zdaniem Schiffa, niewypłacalność rządu amerykańskiego jest tylko kwestią czasu. "Amerykański rząd będzie miał problemy z wypłacalnością. W zasadzie już w tej chwili jest niewypłacalny. (...) Zdolni do życia będziemy tak długo, jak długo będziemy mieli możliwość zwiększania długu, ale jest on przeznaczany na nieproduktywne cele i nigdy nie będzie mógł być spłacony" - powiedział Schiff. "Ceny amerykańskich papierów skarbowych się załamią. Ludzie zaczynają doceniać ryzyko związane z niewypłacalnym długiem, rośnie też ryzyko inflacji" - dodał. W opinii Schiffa, europejska waluta - przynajmniej w najbliższym czasie - nie podzieli losów dolara, a przystąpienie do ERM2 może przynieść Polsce korzyści w postaci stabilniejszej sytuacji fiskalnej.
"Myślę, że euro będzie sobie dobrze radziło, przynajmniej przez jakiś czas jeszcze. W tej chwili jest wiele pesymizmu, jeżeli chodzi o Europę. Myślę, że Polska może skorzystać na przystąpieniu do strefy euro głównie z powodu tego, że narzuci to większą dyscyplinę finansową. Większa dyscyplina oznacza między innymi to, że zasoby pieniężne nie będą używane jako narzędzie polityki" - ocenił.
Najkorzystniejszy jednak - uważa Schiff - byłby powrót do systemu waluty opartej o parytet złota. "Niewątpliwie najlepszą rzeczą, jaką może zrobić Polska, jest powrócenie do parytetu złota. To najlepsza rzecz, jaką każdy może zrobić" - powiedział.
Schiff nie widzi szansy na rzeczywiste ożywienie gospodarcze w 2010 roku, nawet jeżeli miary makro, takie jak np. dynamika PKB, będą pozytywne. "Myślę, że realna gospodarka amerykańska skurczy się na wiele lat. (...) Rząd może wykreować wzrost gospodarczy, ponieważ do PKB wlicza się wydatki rządu oraz konsumpcję. Ignorujemy natomiast cały dług, który przez lata akumulujemy" - powiedział.
http://tiny.pl/b359
Marishka
M i T - Sob Kwi 04, 2009 15:01
http://tiny.pl/zhh4
Stany Zjednoczone czeka bankructwo?
Gazeta Finansowa | 03.04.2009 | 15:48
Imperia upadały z różnych przyczyn. Były podbijane przez sąsiadów, upadały pod naporem wewnętrznych tarć lub wojen. Ameryce raczej nie grozi żaden z tych scenariuszy. Coraz głośniej jednak mówi się o możliwości bankructwa tego supermocarstwa.
Od czasu odejścia od parytetu złota, można zaobserwować stale rosnące powiększanie długu narodowego Amerykanów. Zjawisko to przybrało na sile szczególnie mocno pod koniec lat 80., a w latach 90. trend był utrzymywany. Dziś deficyty: handlowy i budżetowy są ogromne.
Swoista symbioza
Amerykańska produkcja znajduje się w dużej części w tanich państwach azjatyckich - głównie w Chinach, gdzie w fabrykach robotnicy pracują dla amerykańskich koncernów. Z drugiej strony to właśnie Chiny, ze swoimi gigantycznymi rezerwami walutowymi, są największym wierzycielem Stanów Zjednoczonych. Od lat 90., czyli od momentu otwarcia się Chin na Zachód, trwa pomiędzy dwoma potęgami swoista symbioza - USA żyją na kredyt i dzięki temu konsumują dużo towarów produkowanych w Chinach.
Z kolei Chińczycy kredytują konsumpcję USA, wiedząc, że gdy ona zostanie ograniczona, znajdą się w kłopocie. Jednak ostatnio coraz częściej Chińczycy zaczynają nieśmiało przebąkiwać o przewalutowaniu części swoich rezerw z dolarów na inną walutę. Nie brakuje także głosów o potrzebie stworzenia ponadnarodowego pieniądza stanowiącego konkurencję dla dolara.
Niewyobrażalne długi
Bankructwo Stanów Zjednoczonych jest czymś tak niewyobrażalnym, że jeszcze do niedawna ludzi głoszących podobne opinie uważano za niepoczytalnych. Zanim jednak zajmiemy konkretny osąd w tej sprawie warto przyjrzeć się faktom, a te są nieubłagane. Stany Zjednoczone są obecnie największym dłużnikiem świata. Jak to obrazowo opisuje prof. Grzegorz Kołodko, w książce "Wędrujący świat", wszyscy Amerykanie w wieku produkcyjnym musieliby pracować przez 10 lat i przeznaczać całość swojej pensji, by spłacić całość długu. Skąd ta beztroska Amerykanów w kredytowaniu długu? Tu z odpowiedzią może przyjść tamtejsza mentalność życia na kredyt i niczym nieokiełznanego konsumpcjonizmu. W końcu to sam prezydent Bush mówił, po atakach na WTC, że nikt i nic nie przestraszy Amerykanów tak, by bali się robić zakupy.
Senator Gregg ostrzega
Wszystko to działo się na długo przed obecnymi kłopotami, które wymagają od administracji amerykańskiej pożyczenia i dodrukowania banknotów na łączną sumę ponad biliona dolarów. Coraz częściej więc słychać głosy krytyki. Przed dwoma tygodniami senator Judd Gregg, cieszący się dużym autorytetem, przestrzegł przed konsekwencjami planu pomocy dla sektora finansowego. - Ogromne wydatki publiczne proponowane w planie budżetowym prezydenta Baracka Obamy doprowadzą Stany Zjednoczone do bankructwa. Nie da się tego uniknąć. Ludzie przestaną kupować nasz dług, dolar zostanie zdewaluowany. To bardzo poważna sytuacja. Przekażemy naszym dzieciom kraj, na który nas nie stać - ostrzegał senator w wywiadzie dla CNN.
Bezlitosne dane
A liczby napływające z gospodarki są bezlitosne. PKB Stanów Zjednoczonych skurczy się w 2009 r. o ok. 4 proc. Deficyt zaś wyniesie według komisji Kongresu 13,1 proc. Będzie to największy deficyt w historii tego kraju od czasów II wojny światowej.
Piotr Kuczyński
główny analityk Xelion - Doradcy Finansowi
W USA trwa prawdziwa wojna ideologiczna między Republikanami a Demokratami. Ci pierwsi nadal kultywują neoliberalne idee ekonomiczne (dyscyplina fiskalna i właściwa polityka monetarna połączona z minimalną rolą państwa), które mają prowadzić do zwalczenia kryzysu. Ci drudzy wierzą w rozwiązania keynesowskie (państwo musi w chwilach kryzysu wspomagać popyt). Niestety, nie wiemy, kto będzie miał rację. Niestety również, Demokraci, wspomagając upadłe firmy sektora finansowego, idą złą drogą. Takim złym rozwiązaniem jest ogólnie krytykowany plan Timothy'ego Geithnera, sekretarza skarbu USA, zgodnie z którym prawie całe ryzyko ponosi budżet państwa, który zresztą stosuje to, co było powodem kryzysu - czyli sześciokrotną dźwignię finansową. Za zwiększenie deficytu budżetowego (do 12 proc. PKB) Stany Zjednoczone zapłacą za dwa lata olbrzymią inflacją. Nie wierzę w to, że Rezerwie Federalnej uda się ocalić przed nią USA. Mówienie jednak o bankructwie Stanów jest zdecydowaną przesadą. Duża inflacja i upadek dolara znacznie zmniejszą zadłużenie USA, a zapłaci za to cały świat.
Jan Mazurek,
główny analityk domu maklerskiego Investors
Stany Zjednoczone od wielu już lat skutecznie pracują na własną klęskę. Nadmierne wydatki państwowe, niezrównoważony budżet, nadmierna konsumpcja - to wszystko nie miało pokrycia w wytwarzaniu realnych dóbr. Trzeba było to wszystko sfinansować cudzym pieniądzem. Świat pożyczał więc bez opamiętania, wierząc w legendę Stanów Zjednoczonych. Dziś dług publiczny USA, jaki pokazuje National Debt Clock, wynosi 11,1 bln dolarów. W ciągu jednej doby zadłużenie wzrasta o 3,74 mld dolarów. Za rok dług USA może sięgnąć 13,5 bln dolarów, bowiem cyfry na National Debt Clock zmieniają się coraz szybciej. Obecnie na każdego mieszkańca Stanów Zjednoczonych przypada 36,5 tysięcy dolarów. Dla porównania na każdego Polaka osiem razy mniej. Pod znakiem zapytania stoi możliwość udźwignięcia tak wielkiego balastu zadłużonego molocha. Kwota odsetek pochłania rocznie pół biliona dolarów, zwiększając dodatkowo zadłużenie. Nie widzę szansy, aby wytrzymała to gospodarka kraju, który wyprowadził za granicę produkcję, będącą ostoją trwałego wzrostu i w dalszym ciągu przeznacza ogromne sumy na działania wojenne. Planuje się deficyt budżetowy na poziomie 1,5 bln dolarów - czyli 12 proc. PKB, a ujemne saldo handlu zagranicznego może wynieść w tym roku pół biliona dolarów. Sypiący się system finansowy woła o pomoc, której nie są już w stanie sfinansować podatnicy. Trzeba będzie więc pożyczać coraz więcej za granicą. Stąd spirala zadłużenia zaciska się coraz mocniej. Coraz trudniej będzie znaleźć takich, którzy zechcą zaakceptować rosnące ryzyko inwestycji w amerykański dług. Dziś Chiny, które są największym wierzycielem USA obawiają się angażowania swoich rezerw w plany ratunkowe chorego systemu, dla którego najlepszym rozwiązaniem, jak też dla całej Ameryki oraz świata, byłoby pozwolenie mu na kompletny upadek. Jest on tak mocno zdegenerowany, że nie nadaje się do regeneracji, tak jak dwadzieścia lat temu było z komunizmem w Europie Wschodniej. W przeciwnym razie może powstać pomysł rozwiązania problemu poprzez globalny konflikt wojenny.
Artur Skoneczko
Gazeta Finansowa
Marishka
Witold Jarmolowicz - Sob Kwi 04, 2009 21:06
Rząd amerykański w niedługim czasie stanie się niewypłacalny, a dolar straci status waluty rezerwowej - uważa Peter Schiff, amerykański ekonomista, prezes Euro Pacific Capital.
No przecież właśnie o to chodzi, czyż nie? Dokładnie chodzi o to, żeby dolar stracił uprzywilejowaną pozycję światowej waluty, dzięki czemu wreszcie USA przestaną dominować. Oni dobrowolnie tego nie oddadzą, to się musi stać przez kryzys. Obiektywnie Shiff stara się ratować dominującą pozycję USA. Antyglobalistom chyba nie o to chodzi?
Zresztą przeciętnym zjadaczom chleba też nie.
Jego zdaniem, zarówno Polska, jak i inne kraje powinny powrócić do parytetu złota.
A skąd my bidoki to złoto weźmiemy? Kupując je zwiększymy podaż złotówki i zdegradujemy jej wartość.
Przecież to jakiś kolejny utopista, który chce sobie poeksperymentować wśród biedaków i wywindować się na światowego guru ekonomii.
Tak samo, jak ten, który doradzał rządom Argentyny, jak rozkręcić koniunkturę gospodarczą w ubiegłym stuleciu poprzez zwiększanie deficytu. Skończyło się hiperinflacją.
Milton Friedman nie rok temu, a od 30 lat ostrzegał przed takim kryzysem dolara, więc nie jest to żadne novum Schiffa.
Oparcie waluty o złoto oznacza, że teraz w kryzysie musielibyśmy sztywno to złoto oddać każdemu cwaniakowi, który spekuluje złotówką i samotnie dźwigać koszty deficytu USA. Bo oni za dolara nie odpowiadają. A my musielibyśmy.
No i jak przekonać rozwydrzonych przez komunizm Polaków do poszanowania własności prywatnej, rezygnacji z pieszczot socjalnych, sprywatyzowania szpitali, zmniejszenia emerytur, sprywatyzowania ZUS-u i szkolnictwa, pozwolenia na ogromne nierówności społeczne, bo to wszystko oznacza ultraliberalizm, którego zwolennikiem jest Shiff.
JW
Witold Jarmolowicz - Sob Kwi 04, 2009 21:22
Pozostawanie poza obrębem światowej waluty oznacza kłopoty, ponieważ w dobie kryzysu silny emitent waluty, jaka by ona nie była ratuje się kosztem reszty słabszych partnerów. Zawsze. Mieliśmy 20 lat na wejście do strefy EURO. Słowacja, o wiele słabsza gospodarczo już to osiągnęła. Nawet Niemcy, najsilniejsi gospodarczo, zrezygnowali z własnej waluty.
JW
W opinii Schiffa, europejska waluta - przynajmniej w najbliższym czasie - nie podzieli losów dolara, a przystąpienie do ERM2 może przynieść Polsce korzyści w postaci stabilniejszej sytuacji fiskalnej. "Myślę, że euro będzie sobie dobrze radziło, przynajmniej przez jakiś czas jeszcze. W tej chwili jest wiele pesymizmu, jeżeli chodzi o Europę. Myślę, że Polska może skorzystać na przystąpieniu do strefy euro głównie z powodu tego, że narzuci to większą dyscyplinę finansową. Większa dyscyplina oznacza między innymi to, że zasoby pieniężne nie będą używane jako narzędzie polityki"
Skoro dwóch obcych sobie ludzi mówi to samo, to widocznie tak ma być.
JW
Witold Jarmolowicz - Nie Kwi 05, 2009 21:23
PS. Żeby dołączyć do czołówki światowej, trzeba maksymalnie wykorzystać nasze atuty gospodarcze, coś, czego mamy najwięcej, a czego gdzie indziej mają mniej, niż my.
Co to jest?
Na pewno inni mają znacznie więcej złota, platyny, diamentów, dolarów, więc nie mamy co marzyć o konkurowaniu w tej dziedzinie.
Niedofinansowana przez lata oraz podlegająca inwigilacji polska nauka, co byśmy nie mówili, jest zapóźniona i też niekonkurencyjna. Rodzima technologia też kuleje.
Co zatem obecnie jest naszym największym atutem?
JW
grizzly - Pon Kwi 06, 2009 00:37
...Co zatem obecnie jest naszym największym atutem?...
Wymieszane geny, a zwlaszcza ta czesc,
ktora pochodzi od pewnej rasy!
Nie... to nie ta rasa co "wygenowala konana z Bialegostoku"!!!
.
Iga - Pon Kwi 06, 2009 07:03
Waldek B - Pon Kwi 06, 2009 08:01
Co zatem obecnie jest naszym największym atutem?
może rolnictwo? w czasach kryzysu zwłaszcza
Hannibal - Pon Kwi 06, 2009 08:26
Czemu akurat te wymieszane geny?
bo one generują zdrowe i piękne organizmy
tomthemaster - Pon Kwi 06, 2009 20:49
Kolego Hannibal, nie będziesz polował wonczas. Po prostu rozbroją wcześniej społeczeństwo. Nie słuchasz, co się za oceanem wyprawia ? Za jakiś czas, to sobie będziesz mógł ryżem z fifki po czeskim ołówku automatycznym strzelać albo z nadmuchanego worka foliowego
Tomek
i dlatego polecam zawczasu kupienie replik broni czarno prochowej. Sześciostrzałowy rewolwer jest dziś do kupienia za około 1200 złotych(całkiem legalnie-ustawa zezwala). A jak przyjdą kiepskie czasy będzie jak znalazł.
Waldek B - Pon Kwi 06, 2009 21:00
Lepiej zacieśnić więzy rodzinne i przyjacielskie niż się zbroić. A broń jesli już to lepiej mieć myśliwską, będziesz mógł może co w lesie upolować "w cięzkich czasach" jeśli będzie taka opcja i potrzeba.
tomthemaster - Pon Kwi 06, 2009 21:13
tylko spróbuj zostać myśliwym. to nie takie proste. A z długiej broni czarno prochowej też możesz polować.
M i T - Sro Kwi 08, 2009 20:03
I dalej w temacie wprowadzania globalnej waluty - po raz kolejny z mediów mainstreamowych, nie "konspiracyjnych":
"The world is a step closer to a global currency, backed by a global central bank, running monetary policy for all humanity."
http://tiny.pl/zxlr
Marishka
Waldek B - Nie Kwi 12, 2009 09:44
"Fala Apokalipsy" w USA - Obama porównany do Hitlera i Stalina
Z każdym dniem zwiększa się liczba ataków na pakiet pomocowy dla amerykańskiej gospodarki opracowany przez administrację Baracka Obamy - informuje serwis CNN.
Z tego powodu część amerykańskich mediów porównuje prezydenta USA do Adolfa Hitlera, Józefa Stalina czy Benito Musolliniego, którzy powiększali zakres swej władzy, centralizując zarządzanie gospodarką, przy jednoczesnym ograniczaniu praw obywatelskich - informuje serwis CNN.
Najostrzejszym krytykiem Baracka Obamy był, jak dotąd konserwatywny dziennikarz Rush Limbaugh. Teraz do chóru krytyków 44. prezydenta dołączyły kolejne osoby ze świata mediów.
Dziennikarz radiowy Glenn Beck regularnie gra w swoich audycjach hymn dawnego ZSRR, do którego dołączono tekst w języku angielskim opowiadający o Baracku Obamie i jego polityce. - Mamy już socjalizm, ale to nie jest nasze ostateczne przeznaczenie, ponieważ ostatecznym celem jest ustanowienie w USA "faszyzmu z ludzką twarzą" - twierdzi Beck, podsumowując gospodarcze i polityczne wizje Obamy.
Z kolei Quin Hillyer z dziennika "Washington Examiner", porównał Obamę do przywódcy faszystowskich Włoch Benito Musolliniego.
- Przejęcie banków to coś od czego zaczynał Benito Mussolini, by ugruntować swe rządy. Za każdym razem, kiedy dochodzi do centralizacji władzy, automatycznie ograniczony zostaje zakres wolności - podkreśla. W jego opinii, niedawne usunięcie przez Obamę dyrektora General Motors, szefa prywatnej firmy, oznacza zamach na gospodarkę rynkową, będącą esencją amerykańskiej wolności.
- Obama odchodzi od poglądów i polityki Ronalda Reagana , który uważał rząd za największy problem, tak więc chciał ograniczyć zakres jego władzy - przypomina George Lakoff, profesor z Uniwersytetu Kalifornijskiego. - Teraz rząd wkracza w coraz to nowe sfery prywatnego życia Amerykanów, co prowadzi do ograniczania wolności obywatelskich - dodaje.
- Mamy nowe polityczne media, które zachęcają do używania w debacie publicznej ekstremalnych określeń, takich jak "faszyzm" czy "komunizm"; to właśnie dlatego ostatnio pojawia się tyle porównań do Stalina i Hitlera - tłumaczy medioznawca Bill Schneider. - Bierze się to z tego, że media lansują modę na apokaliptyczne wizje, wymagające radykalnego słownictwa - przekonuje.
Tłumaczenie: Onet.pl
http://wiadomosci.onet.pl/1951273,441,item.html
Witold Jarmolowicz - Pon Kwi 13, 2009 11:00
Jedna sprawa, to ocena naszego polskiego piekiełka i określenie, na ile skutecznie wydobywamy się z komunistycznego bagna,
druga sprawa, to globalizacja, moim zdaniem pomimo wszystkich jej wad nieuchronna,
a trzecia to szwindle wielkiego kapitału.
W tej trzeciej kwestii.
Właśnie mamy w sprzedaży prosto z drukarni książkę Griffina Świat bez raka.
Opisuje w niej proste skuteczne terapie antyrakowe znane od dziesięcioleci i od dziesięcioleci skutecznie tępione przez farmację.
Opisuje również szwindle kapitału i takie ciekawostki, jak np. to, że w czasie II wojny Ford w USA produkował sprzęt dla armii amerykańskiej, a w Europie ciężarówki dla Wermachtu. Itd.
JW
Waldek B - Nie Kwi 26, 2009 08:53
http://ft.onet.pl/10,2585...ta,artykul.html
Wzrost chińskich rezerw złota
W piątek okazało się, że Chiny w tajemnicy prawie podwoiły swoje rezerwy złota, stając się piątym krajem o największych rezerwach kruszcu, a to jest oznaką, że po latach utraty znaczenia, złoto znów staje się cenne.
AFP
AFP
Więcej w supertemacie:
Globalny kryzys finansowy
Ceny złota wzrosły do najwyższego w ciągu trzech tygodni poziomu do 910 dolarów za uncję, po tym jak Hu Xiaolian, kierująca działającym nieprzejrzyście Państwowym Urzędem Rezerw Zagranicznych, zarządzającym 1,954 bilionem dolarów chińskich rezerw walutowych poinformowała, że Chiny są w posiadaniu ponad tysiąca ton złota, w porównaniu z 600 tonami w 2003 roku.
Ta informacja wywołać zainteresowanie złotem innych banków centralnych. – Kiedy największy posiadacz rezerw walutowych ujawnia wzrost zasobów złota, inne kraje na nowo mogą przemyśleć niedocenioną pozycję złota - powiedział John Reade, analityk do spraw metali szlachetnych UBS.
Wzrost chińskich rezerw złota pochodzi z krajowej produkcji i wytopu. Jednak informacja rodzi pytanie na temat przyszłej polityki Pekinu, dotyczącej rezerw walutowych.
Przed odbywającym się w tym miesiącu londyńskim szczytem G20, Chiny zasugerowały zmniejszenie roli amerykańskiego dolara, jako waluty rezerwowej.
Chiny odchodzą od dolara od 2005 roku, kiedy przełamały kurs centralny juana w stosunku do amerykańskiej waluty i oficjalnie liczą wartość juana względem koszyka walut, wciąż jednak według większości szacunków, są w posiadaniu ponad dwóch trzecich aktywów denominowanych w amerykańskim dolarze
W miarę jak rozrastały się w ostatnich latach zarówno chińska nadwyżka w handlu zagranicznym, jak i rezerwy walutowe, Pekin wciąż kupował masowo amerykańskie obligacje skarbowe, jednocześnie podnosząc proporcje zakupów powiązanych z innymi walutami i złotem.
Chińskie gromadzenie złota miało miejsce w czasie, kiedy europejskie banki centralne stopniowo zmniejszały sprzedaż złota, zgodnie z porozumieniem z 1999 roku, mającym zapobiec zalaniu rynków złotem, po tym jak ceny gwałtownie spadły, kiedy Wielka Brytania zdecydowała się sprzedać część swoich rezerw.
- Oświadczenie Chin sygnalizuje poważną zmianę nastawienia banków centralnych do złota – powiedział Philip Klapwijk, prezes GFMS, firmy specjalizującej się w badaniach rynku metali szlachetnych.
Suki Cooper, analityk do spraw złota Barclays Capital powiedział, że chiński ruch „przywraca na nowo rolę złota, jako środka monetarnego”.
Europejskie banki centralne podpisały w 1999 roku Central Bank Gold Agreement, porozumienie ograniczające sprzedaż złota do 500 ton rocznie, po tym jak Wielka Brytania podjęła decyzję o sprzedaży części swoich rezerw złota, obniżając gwałtownie jego cenę.
Od tego czasu europejskie banki centralne sprzedały ogromne ilości złota, inwestując zyski w obligacje. Ale w ciągu ostatnich dwóch lat ograniczyły poważnie sprzedaż, podczas gdy banki centralne spoza Europy kupowały złoto w dużych ilościach.
Chińskie rezerwy walutowe wzrosły z 623 miliardów dolarów na początku 2005 roku do 1,906 biliona dolarów na koniec września zeszłego roku, ale w ciągu ostatnich sześciu miesięcy ten spektakularny wzrost spowolnił niemal do zera i w pierwszym kwartale tego roku wyniósł jedynie 7,7 miliardów dolarów (5,8 miliardów euro, 5,2 miliardów funtów).
To oznacza mniejsze nowe zakupy – począwszy od amerykańskich obligacji skarbowych do złota.
Paul Atherley, dyrektor zarządzający pekińskiego oddziału Leyshon Resources powiedział, że nawet po ostatnich zakupach Chiny mają mały procent swoich rezerw w złocie, znacznie mniej niż Stany Zjednoczone, czy inne kraje uprzemysłowione.
- Te rezerwy [złota] są wciąż zbyt małe, biorąc pod uwagę skalę chińskiej gospodarki i rosnące znaczenie chińskiej waluty – powiedział.
Oświadczenie Chin spowodowało wzrost cen złota do najwyższego poziomu w ciągu ostatnich trzech tygodni, cena sięgnęła powyżej 910 dolarów za uncję, ponieważ inwestorzy zakładali, że inne kraje pójdą w ślady Chin.
Rosja zaczęła energicznie skupować złoto, wzorem Chin skupując je od krajowych kopalni. Chiny stały się w zeszłym roku największym na świecie producentem złota, przewyższając Afrykę Południową.
Od początku kryzysu finansowego inwestorzy inwestowali rekordowe sumy w złoto, podwyższając jego cenę do kwoty powyżej tysiąca dolarów za uncję. Dziesięć lat temu złoto osiągnęło rekordowo niską cenę i kosztowało 250 dolarów za uncję, kiedy to banki centralne zaczęły jego sprzedaż.
Autorzy: Jamil Anderlini – Pekin; Javier Blas – Londyn, przy współpracy Chrisa Flooda
Powiązane tematy
Olympique Lyon
Muzyka
Propozycje.
Skoki Narciarskie
siwy corsacz :D przywrocenie do zycie i jako takie wygladu
były goCArt Mazura
POTRZEBUJESZ POMOCY Z KOMPEM?
Pełnometrażowe
Liga Mistrzów 2008/2009
Real Madryt
Tranzyt przez Pomorze i WMG (1920-1939)
TRENINGI na torze AR + najlepsze czasy okrążenia toru
GKS Bełchatów
CorsA Andrzeja :]...Ewolucja zaczela sie i to ostro.....
Walka z nowotworem
Zestaw wiadomości z for internetowych , Indeks
Linki,